Uszyłam sobie świat :-)

Lubisz to? :-)

środa, 29 września 2010

Tilda Kasia czyli "szara myszka"


Poradziłam sobie z tym wrzucaniem zdjęć na bloga tylko połowicznie. Musiałam zmienić w ustawieniach, że będę korzystać ze starego edytora. Dopiero wtedy weszły. Co z tego jak tam jest napisane, że stary edytor niedługo już będzie wyłączony. Poza tym w tym edytorze nie mam możliwości ustawiania zdjęć dlatego też zdjęcia są ustawione od d... strony :-) Oj tam, ważne że wlazły na blog ;-)

A teraz do sedna...

Uszyłam Tildę Kasię. Nie miała ona ochoty ani na różową sukienkę, ani na żadną. Chciała być w dżinsach. Ot tak zwyczajnie, bluzka i dżinsy w ziemistych kolorach. Włosy też ma takie zwykłe, szare, pospolite... Ota taka "szara myszka".

Jakoś takie zwykłe Tildy najbardziej mi się podobają. Takie ludzkie :-)

Ponieważ nie chciała stać musiałam ją przytrzymać.


Włosy zrobiłam z runa owczego. Wyglądają jak prawdziwe.


No i dżinsy i pasek, podobne jak miał Błażej.

Wisior to zapięcie do jakiegoś wisiora z kawałkiem żyłki :-)


Ot i cała Kasia :-) , którą tak bardzo chciałam Wam pokazać.

A co do królika. Otóż stoi, choć nóżki wcale nie są przyszyte do brzucha i pleców. Pokażę Wam następnym razem, że również siedzi. Uszyłam też drugiego królika tylko mam strasznego lenia i nie chce mi się mu wyszyć noska :-)

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że próbowałyście mi pomóc w sprawie zdjęć.

koronka

Help!

Dziewczyny, mam problem. Bloger coś pozmieniał i nie mogę wgrać żadnych zdjęć do posta. Czy Wy też tak macie?? Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić? Help!

poniedziałek, 20 września 2010

Królik dla...

Myślałam, że nigdy go nie uszyję. Po pierwsze: po co? Po drugie: wszyscy je szyją. Jednak nadarzyła się okazja do uszycia kilku zabawek, a mianowicie maleńka istotka, która ma się urodzić za duuużo jeszcze miesięcy. Ponieważ przyszła mama nie zna jeszcze płci dziecka zabawki będą w różnych kolorach. Jako pierwszy powstał Pan Królik.


Uszyłam go z wykroju z tildowej książki więc żadną kreatywnością pochwalić się nie mogę. Nie chciałam zmieniać bo bardzo mi się podoba w oryginale. Jest w tonacji turkusowej. Całkiem mi się podoba :-)


Sam stoi. Wasze też stoją? Ja myślałam, że one tylko siedzieć potrafią. A mój stoi i wdzięczy się do obiektywu :-) Teraz szyję dla niego gąski. Uszyte są już prawie, prawie. 

Pozdrawiam
koronka

PS. Stan mojego Kacpra: obrażony.
Dlaczego? Mama kazała sprzątać pokój...
Ach te dzieci... :-)

środa, 15 września 2010

Niezwykła przesyłka z Tunezji...

Dawno, dawno temu... zza siedmiu gór i rzek :-) jak urodziła się mała Hania przyszła do nas niezwykła przesyłka z ...Tunezji!!!
Sama nie chciałam w to uwierzyć i musiałam bardzo mocno powstrzymać się od natychmiastowego rozerwania zewnętrznych opakowań. Wzięłam aparat i razem z synkiem pomału rozpakowywaliśmy ową przesyłkę.
Paczka była zaadresowana do Weroniki, Błażeja oraz Hani, a osobą od której dostali paczkę była TUKARA. Po otwarciu zawartość wyglądała tak:


Ciekawość jeszcze bardziej nas zżerała, wyjmowaliśmy kolejno wszystkie skarby. Tukara napisała również list wyjaśniający symbolikę poszczególnych prezentów. 


Otóż do jednej z pomniejszych paczuszek dołączona była dłoń.


Tukara napisała, że dłoń to symbol szczęścia. Doczytałam jeszcze w internecie, że pięć palców dłoni to pięć strzał Islamu. Jest potężnym amuletem ochronnym. Pomaga osiągnąć siłę, moc, wzmocnić wiarę, mieć szczęście do Łaski Bożej. Chroni przed strachem, przygnębieniem, nieszczęściem, pechem.
Teraz już wiecie dlaczego Weronika, Błażej i Hania to szczęśliwa rodzina.

W paczuszce z dłonią był taki oto śliczny, maleńki obrazek:

Jeśli uda mi się kiedyś wreszcie zrobić pokoik dla Hani na pewno w nim zawiśnie.

Z tyłu podpis:

Ale to nie wszystko... Zobaczcie co było w kolejnej paczuszce:


Ano to:


Prześliczna karteczka w otoczeniu ażurowej serwetki ze śliniaczkiem i napisem "It's a girl!"


Tukara zrobiła również dla maleńkiej Hani sznur z grzechotkami do zawieszenia w wózeczku lub łóżeczku:


Jak tylko skończę Hani wózek pokaże Wam jak pięknie się z nim komponuje. 

Kolejny prezent od Tukary to koszyczek z trzema migdałami w środku:


Tukara napisała: "W koszyczku trzy migdały. To tutejszy zwyczaj. Gości, którzy przychodzą powitać maleństwo i mamę "częstuje" się takim suwenirem." Schrupaliśmy i były słodkie i pyszne. (tzn. Weronika i Błażej schrupali i tak mówili:-)

Ja również dostałam od Tukary prezent :-) Takie oto przydasie (uwielbiam to słowo :-)


TUKARA bardzo, bardzo Ci dziękujemy. Chciałam już dawno napisać ten post ale myślałam, że jak skończę wózek lub pokoik to będzie lepsza okazja do prezentacji tego co nam przysłałaś. W związku z tym, że nie skończyłam nie chciałam już dłużej czekać. Mam nadzieję, że godnie zaprezentowałam prezenty od Ciebie. Bardzo mi na tym zależało... bo sprawiałaś nam ogromna radość.
PS. Od Weroniki.
Ciociu, NAPISZEMY do Ciebie, obiecuję ;-)

koronka

poniedziałek, 13 września 2010

Tilda Giant

Nazwa dziwna ale tak nazwał ją Kacper. Jest największa z tych, które w ogóle uszyłam. Ma 76 cm! To prawdziwy gigant w świecie moich Tild. Oto jej środek, najbardziej atrakcyjny więc pokazuję jako pierwszy :-)


Ubrana jest w tunikę i krótki płaszczyk. W rękach trzyma wianek z serduszkami. Uszyłam ją już w sierpniu ale jak w sierpniu pokazywać Tildę w kozakach ? 

Jej ruda głowa. Włosy z owczego runa. Są jak prawdziwe!



I dół czyli rajstopki i buciki.



Rajstopy uszyłam jej z moich prywatnych. 

A oto i ona cała:


Ot tak, siedzi sobie.


I wiecie co? Wcale nie jestem pewna czy ona mi się podoba... I nie wiem dlaczego.

koronka

wtorek, 7 września 2010

Malinowa Mamusia

Uszyłam Mamusię. 


Mamusia ma malinową sukienkę w białe groszki, czerwona korale i kolczyki oraz mleczną pelerynę. 




Najważniejsza jest siatka. W siatce się totalnie zakochałam. Ponieważ potrzebowałam do niej kółeczka wyruszyłam do garderoby w poszukiwaniu stanika :-) Znalazłam stary stanik (dobrze, że jeszcze go nie wyrzuciłam), wycięłam z niego kółeczka (takie przy ramiączkach) i uszyłam Mamusi siatkę. Taką siatką kiedyś nosiło się na zakupy. Pamiętam, że u nas w domu było ich kilka, a potem jak weszły te foliowe to w domu już nie było ale u babci długo jeszcze wisiała w kuchni na klamce. W którejś tildowej książce widziałam taką siatkę i tak mi się przypomniało. Stwierdziłam, że prawdziwa Mama musi mieć siatkę z zakupami. No i ma. (Zdjęcie siatki na plan!)

Jest.

Teraz cel szycia Mamusi. Maleństwo wreszcie ma Mamę!


Prawda, że podobne?
W jednej ręce siatka, w drugiej Maleństwo i koniecznie korale i kolczyki. Włosy też typowe dla Mamy. Oczywiście takie jak moja bo nie wszystkie mamy mają brązowe, kręcone, krótkie włosy ale moja właśnie najczęściej ma takie :-) I do tego mnóstwo energii i radości w sobie. Cała Mama. Tak mi jej troszkę szkoda bo w obu rękach ciężar. Jakby tu jej pomóc? Może zrobię wózek dla Maleńkiej? Hmm.... Zobaczymy.

A oto Mamusia, Maleństwo i wszystkie ciotki.


I wszystkie ciotki razem, jak Maleństwo poszło spać.


Dziękuję, dziękuję za to, że piszecie komentarze i zaglądacie do mnie.

No to pa :-)

poniedziałek, 6 września 2010

Ruda i piegowata

I znów uszyłam Maleńką. Tym razem ma rude włosy i pełno piegów. Mam wrażenie, że jest bardzo surowa. Wystarczy spojrzeć tylko na jej minę...


Lepiej nie podskakiwać za bardzo. I kłaniać nisko z daleka.


Tak sobie wyobrażam surową i (uwaga!) wredną panią od języka polskiego (pozdrawiam wszystkie polonistki, te wredne też ;-) Myślę, że tak ubrałaby się na bal maturalny swoich uczniów. Oczywiście zaraz po części artystycznej poszłaby do domu ... bo co ona będzie na balu robić? Czytać trzeba, wiedzę zdobywać! Przyszła tylko dlatego, że wypada bo dyrekcja tego wymagała.


Poszła już, uff... teraz można się wyluzować.

Pozdrawiam w takim razie i idę szyć mamusie dla Maleństwa z poprzedniego postu. 

Pa

niedziela, 5 września 2010

Maleńka.. oj bardzo maleńka :-)

Wczoraj, zupełnie spontanicznie uszyłam córeczkę Maleńkiej. W sumie jej mamusia jeszcze nie powstała ale lada moment będzie... Póki co siedzi sobie kruszynka  i czeka na mamusię.


Wierzcie mi, że jest tak słodka w tym różowym kombinezonie (który stanowi jednocześnie jej ciałko), z tym białym smoczkiem i spineczką w kasztanowych loczkach, że mogę patrzeć na nią i patrzeć!


Posadziłam ją w kąciku w kołysce Hani i siedzi tam smutna, czeka aż mamusia ją przytuli. 



Muszę szybko uszyć jej tą mamusię. Cały czas zastanawiam się jak ma wyglądać. Na pewno będą podobne. Tylko jaką sukienkę, hmm...


Uszyłam jeszcze jedną maleńką (rudą) ale o tym w kolejnym poście.

Życzę wszystkim wspaniałej niedzieli.
koronka

piątek, 3 września 2010

Laleczka (aniołek) na zamówienie




Jeśli ktoś chciałby zamówić dla siebie lub na prezent laleczkę taką lub w innej wersji kolorystycznej to proszę bardzo. Koszt 30 zł + koszt przesyłki (polecony priorytet).
W wersji ze skrzydełkami 33 zł. Mogę wykonać laleczkę w dowolnym kolorze. Czas realizacji do uzgodnienia. W przypadku zainteresowania proszę o kontakt na maila:
koronka@wp.eu

Maleńka Lila-Róż...

Taka tematyka kolorystyczna dominuje u mojej nowej Maleńkiej. No i kto by chciał się nazywać Maleńka III? Lepiej takie kolorystyczne nazwy.


A może pelerynka z kapturem?


Ona ma ciało uszyte z ciemniejsze tkaniny niż dwie poprzednie. Włoski brązowe.




 Mam nadzieję, że ta wersja kolorystyczna też się komuś spodoba.

Pozdrawiam

koronka






czwartek, 2 września 2010

Maleńka II

Wczoraj uszyłam drugą (i nie ostatnią) Maleńką.


Jest w kolorystyce zbliżonej do tamtej.


Ta ma troszkę inną torebkę, a poza tym to wszystko tak samo.


Sama nie wiem którą wolę :-)


Dwie kumoszki :-)

Maleńka II ma specjalne przeznaczenie. Będzie wystawiona na aukcji organizowanej przez Delfinę (dla Amelki). Zapraszam wszystkich do wzięcia udziału bo w ten sposób można pomóc dziecku. Ja wiem, że takich aukcji jest pewnie dużo ale Delfina dużo pracy włożyła w założenie strony i całą aukcję więc chętnie się przyłączę i zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w licytacji.

Pozdrawiam serdecznie

koronka

środa, 1 września 2010

Maleńka...

Maleńka... ale za to jaka elegancka!


To moja nowa Tilda, tym razem w wersji mini.


Nie nadałam jej imienia, nich jej nada nowa właścicielka. Maleńką przerobię na aniołka (zdjęcie tu dodam) i podaruję Floor.


Dzięki tildowym tkaninom zaczynam doceniać kolory, które do tej pory nigdy mi się nie podobały. Maleńka jest uszyta właśnie w takich kolorach.


Szycie takiej mini Tildy bardzo mi się spodobało. Problem był tylko z przewróceniem rączek, jak zwykle przy mini lalkach ale jakoś się udało. Przez to, że jest mini ma jakiś dodatkowy urok.... Już mam ochotę szyć następną :-)

Pozdrawiam
koronka

Moje starsze posty zobaczysz tutaj:

Popularne posty

Tak lubię:

Tak lubię:

Zmęczona oglądaniem i czytaniem? Usiądź i odpocznij :-)

Zmęczona oglądaniem i czytaniem? Usiądź i odpocznij :-)
Mam nadzieję, że mnie znów odwiedzisz!