Miniatury moja miłość... moja pasja...

Lubisz to? :-)

piątek, 4 listopada 2011

Pierwsza ozdoba świąteczna

Cieszę się bardzo, że info o książkach Wam się przydało :-) Ja też zamówiłam jedną z nich, z ozdobami świątecznymi bo tej jeszcze nie miałam.

Na Waszych blogach pachnie świętami i ten zapach dotarł wreszcie  i na mój blog. Wczoraj uszyłam pierwszą ozdobę świąteczną. Nie jest co prawda przeznaczona do mojego domu. Jest taką trochę smutną ozdobą, którą chcę podarować pewnej Mamie. Ona nie spędzi tych świąt z Synkiem, na którego czekała... Czasem życie bywa brutalne, sama się nie tak dawno o tym przekonałam dlatego rozumiem jak będzie Jej ciężko i bardzo chciałam coś dla Niej uszyć.

I tak powstało to serduszko:


To nic takiego ale uszyte z sercem.


Pomału wracam do szycia, blogowania i zaczynam znów się tym cieszyć. 


Czekam na tę zamówioną, świąteczną książkę i będę szyć bałwanki :-)

Miłego dnia

koronka

środa, 2 listopada 2011

Ważna informacja dla wielbicielek Tildy

Pojawiły się na polskim rynku książki tildowe w języku polskim. Można je kupić, między innymi, tu:



http://www.empik.com/przytulne-dekoracje-opracowanie-zbiorowe,p1045593023,ksiazka-p


http://www.empik.com/radosne-dekoracje-opracowanie-zbiorowe,p1045593005,ksiazka-p


http://www.empik.com/dekoracje-na-boze-narodzenie-opracowanie-zbiorowe,p1045582629,ksiazka-p

Ceny zabójczo niskie w porównaniu do tych w językach obcych!

Miejmy nadzieję, że niedługo na polskim rynku pojawią się też tkaniny i akcesoria tildowe w PRZYSTĘPNYCH cenach.

Pozdrawiam 

koronka

sobota, 22 października 2011

Mój blog pokrył się kurzem

No właśnie, tak dawno mnie tu nie było, że mój blog się zakurzył, sami zobaczcie:


Na tej komodzie jest najprawdziwszy kurz! Chciałam go Wam pokazać. Są też dekoracje jesienne zrobione przez Weronikę. Ona zawsze dba o stosowny wystrój domu. Tylko musi troszkę posprzątać wtedy Wam się pokaże. Siedzi tam na sofie z Hanią i... jutro Wam opowiem co robią. A teraz jeszcze skupmy się jeszcze na dekoracjach.


W koszyku widzicie wrzośćce (najprawdziwsze, jak kurz), obok dwie dynie, a na stoliku wrzosy (też prawdziwe) w doniczce  oraz owoce.


Stara komoda -kupiona na allegro. Weronika miała ją pomalować ale taka stara jest też urocza więc póki co zostawiła w oryginalnym stanie.
Tę prześliczną serwetkę na komodzie zrobiła Jagna. Efekty Jej prac wielokrotnie pokazywałam już na moim blogu. Jest mistrzem miniaturowego szydełkowania. To nie jest ostatnia praca, jaką Agnieszka dla nas zrobiła, będę jeszcze pokazywać. Jeszcze raz bardzo dziękuję!

Jesienny wystrój w domu  pomógł stworzyć Weronice prawdziwy architekt wnętrz Aga Plieth. To od Niej dostałyśmy dynie oraz owoce na talerzyku oraz... wiele wiele jeszcze innych rzeczy, ale o tym więcej jutro.

Aga Plieth robi coś niesamowitego, a mianowicie lalki podobne do ludzi. Zobaczcie przykład:

http://agaplieth.blogspot.com/2011/10/slubne.html

Z naszym bliskim poznaniem wiąże się ciekawa historia. Umówiłyśmy się na Starówce Gdańskiej w jednej z moich ulubionych (i jak się okazało również Agi) kawiarence Pi Kawa. Na Starówce jest również pewien sklepik z różnościami, który lubię odwiedzać przy okazji. Idąc na spotkanie przechodziłam koło niego więc oczywiście zaszłam. Oglądałam różne fajne rzeczy, które tam sprzedają i nagle mój wzrok przykuła klatka dla ptaków w skali Weroniki i Błażeja. Oglądałam ją, i oglądałam i zastanawiałam się czy ją kupić. Nie miałam cienia wątpliwości czy bym ją chciała, tylko cena jak na taką małą rzecz była dość wysoka i zastanawiałam się czy powinnam ją kupić czy to jednak nie jest rozsądne. Stałam tak i stałam (pani sprzedająca pewnie myślała, że chcę ją buchnąć :-) i stwierdziłam, że pomyślę na spotkaniu z Agą czy kupić czy nie. Musiałam już iść bo spóźniłabym się na spotkanie. Wyszłam ze sklepu, uszłam parę kroków i zatrzymałam się. Znów chwilę myślałam, a może powinnam ją kupić? Może powinnam wrócić? Z jednej strony coś mi mówiło: kup, z drugiej coś mnie hamowało. Poszłam jednak dalej. Kiedy spotkałam się w Pi Kawie z Agnieszką dostałam od Niej paczuszkę. Wiecie co było w środku? Klatka dla ptaków! Aga była w tym sklepie chwilę przede mną i ją dla mnie kupiła. Teraz już wiem co powstrzymywało mnie przed jej kupnem. Ja już ją miałam, tylko jeszcze o tym nie widziałam. Dla mnie to było niesamowite. Klatkę na pewno zaprezentuję Wam przy odpowiedniej okazji. A póki co zajrzyjcie do sklepu Agnieszki:


Tam są do kupienie Jej piękne lale i przytulanki. I koniecznie zobaczcie na Jej blogu lale podobne do ludzi. Ma wielki talent do odwzorowywania znaków szczególnych. Pięknie szyje, robi na szydełku, filcuje i odwzorowuje świat w miniaturze. 

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam jutro.

koronka

piątek, 5 sierpnia 2011

Weronika i Błażej w Kazimierzu Dolnym

Weronika czuje się w ciąży bardzo dobrze. W związku z tym chciała pojechać z Błażejem na krótkie wakacje. Wybrała Kazimierz Dolny nad Wisłą. Dlaczego akurat tam? Jest to miasto artystów i zakochanych. Jego niezwykła atmosfera skłania po prostu do tworzenia i miłości.
Hania została z babcią. Weronika i Błażej pojechali samochodem.


Droga była daleka ale cóż z tego kiedy pogoda była piękna, widoki cudowne....


Weronika odetchnęła kiedy wreszcie zobaczyła tablicę:


Weronika i Błażej poczuli wielką ulgę kiedy wreszcie można było odetchnąć świeżym powietrzem i poczuć niezwykłą atmosferę tego miasteczka.


W drodze na górę Trzech Krzyży musieli odpoczywać. Nie jest łatwo wejść tak wysoko z ciążowym brzuszkiem.




Na urodziny Błażej dostał od Weroniki lornetkę.


Często korzystał z niej gdyż chciał jak najwięcej zobaczyć cudownych widoków Kazimierza Dolnego.



A widoki są przepiękne. Zwłaszcza kiedy dotrze się już na górę Trzech Krzyży.



A potem powrotna  podróż do domu.



Weronika była bardzo zmęczona ale jednocześnie bardzo zadowolona z romantycznej podróży z Błażejem.
Wygląda kwitnąco...


Druga ciąża niewątpliwie jej służy ale... Zwróćcie uwagę na to cudo:


Kto mógłby zrobić taką piękną chustę? Jagna - Agnieszka. Ona wszystko potrafi zrobić na szydełku, a ja mam wielkie szczęście, że mogę to dotknąć, pooglądać na żywo i najważniejsze - posiadać Jej dzieła.


Jeszcze raz dziękuję Ci kochana... Dzięki Tobie Weronika dziś tak pięknie wygląda. Ona też bardzo Ci dziękuje. Wkrótce pokażę jeszcze jedną chustę od Agnieszki...

Pozdrawiam wszystkich wakacyjnie, cieszmy się póki one trwają. Ciebie szczególnie Agnieszko.

koronka

niedziela, 10 lipca 2011

Jestem w ogrodzie...

Dzień dobry!

Kłaniam się Wam wszystkim, którzy bywają na moim blogu, pomimo że mnie na nim prawie nie ma. W sumie to jestem, nawet często, tylko milczę. Blog jest szyciowy (głównie), a ja ostatnio nic nie szyję. Jak już pisałam wciągnął mnie ogród, jego urządzanie i troska o niego. Mam tez ostatnio dużo gości, więc sprzątam, piekę i spaceruję, spaceruję... :-) Wygląda na to, że jeszcze jakiś czas będę tym wszystkim zajęta, aż do końca lata, a początków jesieni, kiedy to znów maszyna pójdzie w ruch! Czasem mam ochotę coś tam uszyć, ale obowiązki ogrodnicze są zawsze pilniejsze.
Mamy niewielki ogród, a ciągle w nim mnóstwo roboty. Jak nie pielę to obcinam przekwitnięte kwiaty, albo podlewam, albo grabię, albo sadzę albo się kręcę po prostu i nie wiem co robię :-) Ogród wciągnął mnie do tego stopnia, że nawet jak pada mam ochotę coś w nim robić więc zażądałam kaloszy i kurtki przeciwdeszczowej. Dostałam :-)

Mamy problem z trawą. Chuchamy na nią, dmuchamy, kosimy, podlewamy, nawozimy, pryskamy...!!! Co jeszcze można zrobić żeby była ładna? Ciągle są jakieś suche źdźbła, a nie jest przesuszona, nie wygląda na zdrową i już :-(  Może w przyszłym roku będzie lepiej? Rośnie u nas już drugi rok, a nie zrobiliśmy na wiosnę areacji, może dlatego? I grzyby w niej rosną.

Postaram się napisać post o naszym ogrodzie, gdzie pokażę zdjęcia jak było, a jak jest, a w przyszłości jeszcze jak będzie, ale zanim to zrobię muszę pozgrywać zdjęcia z różnych źródeł, więc dziś pokażę kilka migawek.







A to jeden (jedna) z moich ostatnich gości - Sandra, której jestem mamą chrzestną.




I kolejny gość - Hania




Czasem jeszcze mały Marian wpada ale nie zdążyłam Go jeszcze uchwycić na zdjęciu.

Pozdrawiam 

koronka

czwartek, 26 maja 2011

WÓZECZEK RETRO i wieści ze świata Weroniki i Błażeja

Ponieważ jestem ostatnio bardzo zajęta ogrodem poprosiłam Weronikę i Błażeja o pomoc w opiece nad Lenką. Podczas gdy Weronika zajmuje się Hanią, Błażej usypia w WÓZECZKU Lenkę. Zobaczcie jaki jest zaangażowany. Dziękuję Błażej!


Czyż on nie jest przystojny? Ja myślę, że coś w sobie ma... 


A wszystko po to aby zaprezentować Wam wózeczek. Kupiłam go niedawno i chciałam się nim pochwalić bo jest piękny tylko te kolory... Chcę go przerobić. Musi być biały i już. Nie mogłam się jednak doczekać, kiedy go pokażę :-) więc prezentuję, póki co, w oryginale.




Na pewno pokażę go kiedyś jak już przerobię. Jak dla mnie taki wózek to piękna ozdoba wnętrza. Po przeróbce gdzieś go umieszczę na półce i będzie cieszył moje oczy. Marzy mi się też taki do ogrodu, żeby posadzić w nim kwiatki, ale taki całkiem duży, stary...
Przepraszam, że tak mało jestem na blogu. Od czerwca będę mniej pracować zawodowo więc trochę będzie mnie tu więcej. Poza tym kończymy pomalutku sprawy urządzania ogrodu więc też trochę czasu dojdzie.

Informacje o mojej blogowej RODZINIE
(uwielbiam, kiedy o nią pytacie, dziś spytała Agnieszka i rozbudziła moją chwilowo uśpioną wyobraźnię, jeszcze raz dziękuję  :-)

Weronice rośnie brzuszek, czuje się w miarę dobrze, choć co jakiś czas dopadają ją nudności i wymioty. Ciężko jej poradzić sobie z opieką nad Hanią, zwłaszcza w te ciężkie dni, kiedy niezbyt dobrze się czuje dlatego rodzina rozważa zaproszenie na jakiś czas babci do siebie...Weronika i Błażej myślą też o urządzeniu ogródka ale czasu brak.

Pozdrawiamy Was bardzo serdecznie
koronka

czwartek, 19 maja 2011

Było...jest

Spędzam ostatnio mnóstwo czasu w ogrodzie. Coś mi się zdaje, że odkrywam właśnie swoją drugą pasję... Jeśli  poświęcam mu tyle czasu, a praca w nim sprawia mi tyyyle frajdy to chyba tak. 
W zeszłym roku zrobiliśmy podstawy, czyli prace ziemne. W tym roku reszta, czyli rośliny, altanka (czy może domek narzędziowy), pergola, schodki (dwa :-) Póki co mamy już część roślin, drzewka i krzewy czyli szkielet ogrodu, za jakieś dwa tygodnie posadzimy byliny i kwiaty, a potem domek, pergola... i koniec. 
Dziś pokażę, jak zmieniło się wejście do domu.

Tak było:

A tak jest teraz:


Wystarczy postawić kilka roślin, konewkę i zepsute aczkolwiek urocze kalosze i taka zmiana. (Doniczki są tymczasowe, do wymiany). Zmieniłam również wystrój okna. Zrobiłam półeczkę, na której posadziłam Tildę kuchenną oraz domki od Jolanny. Ozdobiłam wieniec uszytymi kwiatkami, a pod nim powiesiłam dwie duże truskawy.


Przednia część ogrodu jest już częściowo zagospodarowana. Posadziliśmy trzmielinę na pniu, a wokół niej żywopłot z bukszpanu. Musi on jeszcze urosnąć i wzmocnić się. Wewnątrz żywopłotu chcę posiać lawendę. Trzmielina będzie podświetlona. Trawa też jest niczego sobie ale moim celem jest mieć taki dywanik, jak ma sąsiad Mirek, który ma najładniejszą trawę na osiedlu :-) Zagospodarowana zostanie również widoczna w tle pusta rabata.


Dużo jeszcze pracy przed nami ale na pewno będę chwalić się postępami. Mam nadzieję, że nasz ogródek będzie w przyszłości moją dumą ;-)

A jeszcze w zeszłym roku wyglądało to tak (tam w tle ja walczę z chwastami, w sumie tak dla sportu bo i tak wiedziałam, że cała wierzchnia warstwa ziemi będzie wymieniona)


Potem tak:


A teraz już tak:


A z drugiej strony tak :-)



Serdecznie pozdrawiam

koronka

wtorek, 3 maja 2011

Dyskusja na temat lalek ooak - Zakończona

ullaczn pisze...

Witajcie :)

na zakonczenie zdanie autorki ;)

Nie bylo mnie przez swieta i dopiero wczoraj wczytalam sie w komentarze u Moniki (Koronki)
Wybaczcie ze bez polskich znakow ale nie mam kompletnie dzis czasu na siedzenie w necie a nie chcialam zostawic tej dyskusji bez mojego komentarza :)

Przede wszystkim milo mi ze wlascicielce laleczka sie podoba.Za kazdym razem jak wysylam jedno z moich malenstw serce mi martwieje czy aby spodoba sie nowej wlascicielce... I to jest dla mnie najwazniejsze...

Teraz nawiazanie do tematu... ;) Milo mi ze tak wielu osobom moje lale czy inne miniaturki sie podpobaja...(oraz dziekuje za tak zarliwa obrone :* )...szkoda ze nie wszystkim ale tak musi byc ;) Kazda jedna rzecz ma swojego zwolennika jak i przeciwnika i dobrze ze tak jest.

Ja swoje lale robie z miloscia i jest to potrzeba mojego serca.Sama mam dwojke malolatow w domu ,ktorzy kazda laleczke witaja z glosnymi achami i ochami i bez bojazni jakiejkolwiek ;) Kazda musi byc szczegolnie przez moja 5 letnia coreczke wyprzytulana i naladowana dobrymi fluidami.

Moge tez smialo stwierdzic ze w rzeczywistosci sa zupelnie inne niz na zdjeciach...moze to opinia subiektywna bo sa czastka mnie i mojej czesto ciezkiej pracy ale w realu sa slodkie i nie maja nic z „Trupa“

Jestem rowniez swiadoma tego ze czasem nie sa 100 procentowo proporcjonalne ale nie jest moim zamiarem robienie portretow czy wiernych kopi dzieci. Wykonuje je tez zazwyczaj z wyobrazni wiec sama nie wiem do konca jak beda wygladac.

Wloski nie sa takie nieudane czy tragiczne jak sie wydaje na fotkach ….jak wloski trzeba czesto ciut ulozyc bo czysta wyprana welna jest siankowata szczegolnie spod czapeczki ;) Wystarczy jednak ciut zelu ,oliwki czy odzywki i juz mozna ulozyc dowolna „ulozona“ fryzurke :)

Dziekuje za tak zarliwa dyskusje oraz za wasze zainteresowanie :* Dziekuje za odwiedziny u mnie i zapraszam ponownie :D ja jak znajde troche czasu to napewno wpadne z rewizyta :) Moc pozdrowien Ula

Moje starsze posty zobaczysz tutaj:

Popularne posty

Tak lubię:

Tak lubię:

Zmęczona oglądaniem i czytaniem? Usiądź i odpocznij :-)

Zmęczona oglądaniem i czytaniem? Usiądź i odpocznij :-)
Mam nadzieję, że mnie znów odwiedzisz!