Uszyłam sobie świat :-)

Lubisz to? :-)

piątek, 30 marca 2012

Girlanda

Dziś króciutko, szybciutko... Jestem ostatnio zajęta i nie mam czasu na szycie, a jeszcze mniej na prezentację.
Girlanda.



Pozdrawiam w biegu :-)

koronka

środa, 21 marca 2012

Płaszcz zimowy Hani

Dziś króciutko. Zima się kończy, a ja nie zdążyłam pokazać Wam, w jakim płaszczu i kozakach Hania w tym roku występowała na śniegu. Uszyte dawno temu ale jakoś nie mam czasu ostatnio na prezentacje. Zajmują mnie inne, ważne życiowe sprawy, niedługo zapewne o tym napiszę.


Choć panna z niej coraz większa to jednak ze smoczkiem trudno jej się rozstać ;-)
Kiepska pogoda u nas, jakaś taka smutna. Kiedy ta wiosna? Czekam...

Pozdrawiam

koronka

niedziela, 18 marca 2012

Marcel

Chciałabym dziś napisać coś osobistego. Dotyczy to mojej najbliższej rodziny. Moja siostra cioteczna urodziła synka. Było to 4 lata temu. Ma On na imię Marcel. Radość z Jego narodzin była wielka ale... Po pół roku życia Marcel zachorował. Jego mama nie wiedziała co się z Nim dzieje. Dziecko leciało przez ręce. Poszła do lekarza, a ten odesłał Ją z kwitkiem twierdząc, że jest zdrowy. Przeczucie matki mówiło Jej coś innego. Poszła do drugiego lekarza i ten skierował Ich do szpitala. W szpitalu okazało się, że Marcel ma w brzuszku dwukilogramowy nowotwór. Pół roczne dziecko - dwukilogramowy nowotwór! Cały Marcel ważył wtedy 8 kg... Natychmiast przyjęli Ich do Centrum Zdrowia Dziecka. Lekarze powiedzieli wprost: "nie ma szans". Jednak podjęli leczenie. Okazało się, że Marcel bardzo dobrze reaguje na chemię i nowotwór zaczął się zmniejszać. Nie mógł być operowany bo ... mieli Mu wyciąć pół brzuszka? Ile może się zmieścić w brzuszku półrocznego dziecka? Ale to jeszcze nie koniec dramatu. W szpitalu z Marcelkiem była zarówno Jego mama jak i ukochana babcia. Niestety w międzyczasie babcia odeszła...

Ale Marcelek wciąż żyje! Uwielbia pingwiny więc uszyłam Mu takiego (maskotka-poduszeczka):


Leczenie trwało i trwało i pomimo, że lekarze nie dawali szans Marcel przeżył i dziś ma 4 lata. Ile to znaczy matki, że Jej dziecko żyje już 4 lata pomimo, że lekarze nie dawali szans? Wie zapewne tylko Ona. Marcel wciąż nie jest wyleczony, choroba jest uśpiona i potrzebna jest ciągła opieka lekarska, badania i rehabilitacja.


Fachowo Jego choroba nazywa się tak:
Neuroblastomia w IV stopniu zaawansowania, nowotwór wieku dziecięcego, guz współczulnego układu nerwowego, umiejscowiony przy kręgosłupie, na naczyniach.
Ponieważ teraz jest czas rozliczeń z Urzędem Skarbowym i można 1 % przeznaczyć na szczególny cel zachęcam do wpłaty na konto fundacji do której należy Marcel.

Oto dane:
1% podatku PIT (28, 36, 36L, 37, 38)
OPP: Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
KRS: 0000037904
koniecznie z dopiskiem (w rubryce CEL SZCZEGÓLNY, pole 126) 6823 KUREK MARCEL KACPER

Jeżeli chodzi o ewentualne wpłaty to dane: 
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą" 
ul. Łomiańska 5
01- 685 Warszawa 

Bank Pekao S.A. I O/Warszawa
41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

tytułem: 6823 Kurek Marcel Kacper darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Strona internetowa Marcelka to: www.dzieciom.pl/6823


Bardzo proszę pomóżcie!

A może ktoś miałby ochotę uszyć coś dla Marcelka? Z przyjemnością zaprezentuję Wasze prace na moim blogu. 

Dzięki wielkie za wszelką pomoc.

 koronka

piątek, 9 marca 2012

Co zrobić, żeby zawsze spać z Misiem?

Tak to już jest, że dzieci lubią spać z misiem, a one jak na złość ciągle gdzieś się gubią. Mój syn, jak był mały dostał od babci Smerfa. Smerf był ulubiony i ukochany. Któregoś roku lecieliśmy na wakacje i Smerf leciał z nami (choć nie miał biletu). Okazało się w pewnym momencie, że Smerf został na lotnisku, gdzieś tam..., podczas gdy my siedzieliśmy już w samolocie. Dla dziecka to dramat. Najpierw tłumaczyliśmy, że on pewnie innym samolotem doleci, potem jak nie doleciał, że pewnie poleciał do innego kraju bo pewnie w Grecji to już był :-) Potem przez miesiące czekaliśmy na jego powrót tłumacząc, że pewnie zwiedza świat, a w międzyczasie babcia szukała w sklepach identycznego ale nie znalazła. No więc czekaliśmy na tego Smerfa, aż pomalutku został zapomniany, uff... A tak na marginesie zabawne było to, że mój syn jak Go ktoś zapytał, gdzie leci twierdził, że na Majorkę :-) Nie wiem skąd Mu się to wzięło bo o Majorce nawet nie rozmawialiśmy ale bardzo nas to bawiło :-) Może Smerf poleciał na tą Majorkę, nie wiem ;-) Podchwyciliśmy ten temat i mówiliśmy, że na pewno Smerf poleciał jednak na tą Majorkę.

Wracając do tematu misia... Żeby zawsze spać z misiem można go, na przykład, przyszyć do poduszeczki, a drugiego do kołderki. Dziś prezentuję mój debiut, uszyłam pościel do łóżeczka dla małego Sebastiana. Pościel z misiem właśnie.
I tak jak potrafię się przyznać, że coś MISIĘ ;-) nie podoba, tak muszę stwierdzić, że ta pościel MISIĘ podoba :-)


Ten miś po prawej to tylko sobie leży, te dwa pozostałe są doszyte.


Pierwszy raz użyłam flizeliny do naszycia aplikacji. Wciąż się uczę. Pościel wyszła delikatna, pastelowa. Chciałabym doszyć jeszcze ochronę na szczebelki ale muszę pomyśleć nad projektem, co miałoby się na niej znaleźć, hmm...


Imię Sebastian jest dość długie więc je skróciłam do Seba. Całość nie zmieściłaby się na kołderce.

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu!

koronka


wtorek, 6 marca 2012

Kopia, nie całkiem udana

Któregoś dnia zobaczyłam TAKIE worki - króliki. Jak dla mnie mistrzostwo świata. Nadarzyła się okazja do ich uszycia więc spróbowałam, oczywiście wykrój sobie musiałam wyobrazić :-) Coś tam stworzyłam i coś tam (nie) wyszło.


Ogólnie rzecz biorąc jest ok ale nie podoba mi się głowa. Miałam zmienić ale on patrzył na mnie tymi oczkami... ;-)  Skończyłam go dziś rano i dałam mu szansę do teraz. Niestety nie zaakceptowałam więc będzie zmieniona. Zrobię z niego misia.


Pozdrawiam serdecznie

koronka

PS. Jak już zmienię to pokażę.

Moje starsze posty zobaczysz tutaj:

Popularne posty

Tak lubię:

Tak lubię:

Zmęczona oglądaniem i czytaniem? Usiądź i odpocznij :-)

Zmęczona oglądaniem i czytaniem? Usiądź i odpocznij :-)
Mam nadzieję, że mnie znów odwiedzisz!